Biznesmen się nie poddaje
Temu przekomarzaniu przysłuchiwało się ponad 250 studentów i absolwentów, którzy wzięli udział w środowej debacie w ramach programu "Przedsiębiorczość - inicjatywa Leszka Czarneckiego". Spotkanie odbyło się w stolicy, w Szkole Głównej Handlowej.
Bogusz Mizerski, student czwartego roku SGH, przybył na debatę, bo właśnie zastanawia się nad założeniem firmy. - Chciałbym zrobić coś własnego i szukam pomysłu. Wprawdzie tutaj go nie znajdę, ale dowiem się, jak innym się udało - przekonywał.
A posłuchać mógł tych, którym w biznesie rzeczywiście wyszło: Leszka Czarneckiego (założyciela i głównego akcjonariusza m.in. Getin Banku i Noble Banku), Jacka Wszoły (pomysłodawcy sieci fitness clubów Gymnasion), Kota Przybory (współwłaściciela i prezesa agencji reklamowej PZL) i Wojciecha Sobieraja (prezesa Alior Banku).
Wszyscy zgodnie podkreślali, że pieniądze nie są podstawowym motywem ich działania. Zdaniem Czarneckiego najważniejsze jest to, żeby mieć satysfakcję z tego, co się robi.
Dla Wszoły, znanego sportowca, mistrza olimpijskiego w skoku wzwyż, motywacją jest chęć bycia najlepszym. - Rywalizacja zostaje w głowie - mówił Wszoła, zaznaczając, że w biznesie nie wszystko zależy od pomysłodawcy.
Sobieraj, który nazwał się "czołowym oszołomem kryzysu", uczulał studentów na to, że jeśli sytuacja na rynku jest dobra i stabilna, to sprzyja graczom, którzy już na nim dominują. A większość dobrych biznesów powstała właśnie w czasie najróżniejszych turbulencji. - Dlatego dla nas było to dobre zrządzenie losu, że ten kryzys się zdarzył - podkreślał.
Atmosfera chwilami bardziej przypominała spotkanie z gwiazdami niż biznesmenami. Sobieraj wspominał, jak 20 lat temu studiował handel zagraniczny, nie mając paszportu, a potem z uśmiechem stwierdził, że bankowość jest śmiertelnie nudna i nikt o niej przy stole nie rozmawia.
Inne zdanie miał Czarnecki. - Bycie bankierem jest bardzo pasjonujące. A różnica między byciem bankierem a bankowcem jest taka jak między rentierem a rencistą - śmiał się.
Bankierzy wywołali spore zamieszanie, kiedy prezes Getin Holding z uśmiechem stwierdził, że nie wyklucza przejęcia innej instytucji. Chwilę później prezes Alior Banku dodał: "Może połączymy siły". Pytany o konkretne plany Czarnecki wyjaśnił, że to tylko żarty.
Przedsiębiorcy podkreślali, że nie można się trzymać jednej ustalonej strategii czy nawet biznesu. Najlepszym przykładem jest tu właśnie Czarnecki, który przygodę z biznesem zaczynał na studiach, zakładając firmę zajmującą się pracami podwodnymi. A dopiero gdy na własnej skórze przekonał się, ile trzeba płacić, biorąc samochód w leasing, założył Europejski Fundusz Leasingowy.
Z kolei Wszoła zrozumiał, że obmyślona strategia "szybko i wszędzie", która zaowocowała 17 nowymi klubami w 18 miesięcy, nie jest najlepsza. - Jesteśmy dość leniwym społeczeństwem - stwierdził Wszoła.
A szkoda, bo - jak przekonywali przedsiębiorcy - cechy sportowca bardzo przydają się w biznesie. Ważny jest hart ducha, odporność, ambicja. - Trzeba bardzo długo ćwiczyć, żeby odnieść sukces. W zawodach częściej się przegrywa, niż wygrywa. Trzeba więc dalej trenować i iść na kolejne zawody - mówił Czarnecki.
Kot Przybora przekonywał, że w Polsce jest ogromny potencjał dla przedsiębiorczości. Najlepszym dowodem jest to, że tyle osób radzi sobie mimo barier administracyjnych.
Sylwia Śmigiel
Źródło: Gazeta Wyborcza, 2010 04 22

Dołącz do fanów programu Przedsiębiorczość – inicjatywa Leszka Czarneckiego na portalu Facebook 

